Strefa Edukacyjna

now browsing by category

 

ŚWIETLIK-REAKTYWACJA NA MARSZU ŚLEDZIA, 24 SIERPIEŃ 2013

MARSZ ŚLEDZIA WIZYTÓWKI 2

24.08.2013 Trasa po wodzie Kuźnica Rewa. www.marszsledzia.pl

W Legendach przekazywanych na tych terenach z pokolenia na pokolenie, można doszukać się opowieści o misjonarzach, którzy przychodzili po wodzie do miejscowości położonych na półwyspie helskim robiąc tym samym niesamowite wrażenie na miejscowych mieszkańcach. Prawdopodobnie ich statki rozbijały się o tzw. „mieliznę rybitwą” a dojście do brzegu dzięki istniejącym płyciznom było jedyną szansą uratowania życia. Starsi mieszkańcy półwyspu czasami opowiadają o czasach, kiedy przez zatokę chodzili na skróty na drugi brzeg do kościoła i na targ do Gdyni.

W XXI wieku, jak dotąd dokonało tego nie wiele ponad 100 osób (349 uczestników IX edycji z czego większa część uczestniczy w marszu rok rocznie). Po drodze na pewno przyjdzie przejść przez sieci rybackie zniesione na mieliznę przez sztormy, zmierzyć się z falami i zimnem, zobaczyć porzucone wraki w tym łódź podwodną ORP „Kujawiak”, „wyspę” na zatoce, tysiące ptaków zatrzymujących się na mieliźnie, aby odpoczywać, no i czyhające przegłębienia i szalejące wokół nich wiry oraz sztuczny przekop umożliwiający żeglugę pomiędzy Zatoką Pucką i Gdańską – czyli popularną „głębinkę”. W skrócie marsz składa się z czterech etapów:
1 – etap „wiary”, wchodzimy do wody i stopniowo oddalamy się od brzegu półwyspu Helskiego, jest coraz głębiej, po ok. 500 metrach zaczynamy płynąć a przed mani widać tylko wodę….wierzymy że zaraz znowu będziemy iść choć nic na to nie skazuje…
2 – etap „syndromu Mojżesza”, idziemy w wodzie po kolana a potem po wąskim pasku suchej ziemi na środku Zatoki, jak Biblijny Mojżesz, „mając mór z wody po prawej i lewej stronie”. W tym etapie poznajemy mieszkańców tej wyspy (mewy, kormorany, może kiedyś doczekamy się i fok) oraz możemy dotknąć wystające na tym odcinku wraki w tym wrak okrętu podwodnego.
3 – etap „próby”, każdy uczestnik marszu śledzia na trasie zjada specjalnie przyrządzonego śledzia (dla pokrzepienia) oraz wypija typowo marynarski napój. Wszystko po to aby móc stawić czoła ostatniemu trudnemu etapowi marszu
4 – etap „byle do brzegu”, ten etap to walka o życie, tu uczestnicy muszą pokonać sztuczny przekop w mieliznach tzw. „głębinkę” o szerokości od 700 m do 1400 m (w zależności od stanu wody i układu płycizn w danym roku). W edycji leniej ten odcinek płyniemy w wodzie trzymając się lin rzuconych za kutrami rybackimi. Kto się puści jest wyciągany z wody i ląduje na pokładzie łodzi asekuracyjnej. W edycjach extreme (jesień i wiosna) gdzie uczestnikami są osoby zawodowo
związane z morzem ten odcinek jest pokonywany wpław. Motywacją dla uczestników jest widoczny brzeg w Rewie. Koniec marszu ma zwyczajowo miejsce na końcu „Szpyrku” Rewskiego k. Krzyża.
Na środku zatoki spotkaliśmy prezesa Ligi Morskiej i Rzecznej kpt.żeglugi wielkiej Andrzeja Królikowskiego, który osobiście dokonywał pasowania uczestników na Śledzia (po spożyciu surowego śledzia, niektórym się cofało). Spotkanie było okazją do wręczenia zaproszenia na uroczystość wodowania i nadania imienia łodzi motorowej Wojtanna 3, który jest punktem startowym Programu „Edukacja na wodzie”.

Marsz Śledzia przeszedł nasze oczekiwania, miał kilka wymiarów. To było wspaniałe uczucie ludzkiej solidarności podczas trudnej przeprawy przez głębię Zatoki. Wszyscy sobie nawzajem pomagali, nie tylko wspaniała atmosfera, lecz również symboliczny wymiar. Kapitalny przejaw społecznej obywatelskości, której tak nam w kraju brakuje. Nie było ważne, czy płyniesz łodzią za milion, czy kajakiem. W przyszłym roku Świetlik-Reaktywacja wybierze się w silnej reprezentacji.DSC06430MARSZ ŚLEDZIA WIZYTÓWKI 2MARSZ ŚLEDZIA ŁACHAMARSZ ŚLEDZIA  KOSZULKADSC06622DSC06621DSC06617DSC06616DSC06610DSC06598DSC06564DSC06545DSC06531DSC06514DSC06503DSC06489DSC06478DSC06474DSC06473DSC06462DSC06460DSC06454DSC06446DSC06436DSC06434DSC06431DSC06434DSC06430