Lex Nostra

now browsing by category

 

„Między misją a komercją” – pierwsza debata o doręczeniach pocztowych już za nami

list-pioroPB

W dniu 2 lipca 2014 odbyła się pierwsza debata publiczna pod hasłem „Między misją a komercją czyli rzecz o doręczeniach pocztowych”.

W spotkaniu zorganizowanym wspólnie przez Wyższą Szkołę Gospodarki Euroregionalnej w Józefowie oraz spółdzielnię „Świetlik – Reaktywacja” udział wzięli: Wojciech Kądziołka – Rzecznik Prasowy Polskiej Grupy Pocztowej S.A., Janusz Jank – Dyrektor ds. Strategicznych Relacji Biznesowych InPost Sp. z o.o., Wiesław Klimaszewski – Wiceprezes Zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych, Rafał Zgorzelski – Prezes Zarządu Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Niepublicznych Operatorów Pocztowych oraz Maciej Lisowski – Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA.

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że wszyscy uczestnicy spotkania to osoby odgrywające kluczowe role w branży pocztowej, które na co dzień komentują sytuację rynkową w czołowych mediach oraz reprezentują ekspercki punkt widzenia podczas najważniejszych dyskusji dotyczących szeroko pojętej tematyki pocztowej i nie tylko.

Debatę rozpoczął Rektor Uczelni prof. dr Tadeusz Graca, który zwrócił uwagę na konieczność realizacji misji wpisanej w działalność danej instytucji bez względu na okoliczności oraz podkreślił, że tematyka doręczeń pocztowych nie dotyczy jedynie wybranych osób, ale całości społeczeństwa. JM Rektor przypomniał także, że prawidłowe funkcjonowanie systemu ściśle zależy od sprawnej komunikacji pomiędzy wszystkimi podmiotami realizującymi doręczenia.

Z zaproszenia na debatę nie skorzystali niestety przedstawiciele Zarządu Poczty Polskiej S.A., największego polskiego operatora pocztowego, pełniącego jednocześnie rolę operatora wyznaczonego, a więc z ustawowego punktu widzenia – głównego realizatora misyjnego aspektu działalności doręczeniowej.

Konferencja cieszyła się dużym zainteresowaniem uczestników, była także aktywnie obserwowana przez odbiorców transmisji internetowej realizowanej w czasie rzeczywistym. Internauci z zaangażowaniem wykorzystali również możliwość zadawania pytań na towarzyszącym transmisji czacie, żywo reagując na poruszane przez prelegentów zagadnienia.

Dyskusję poprowadził dr Marcin Bąkiewicz, politolog i konstytucjonalista specjalizujący się w problematyce samorządu terytorialnego – wieloletni praktyk, uczestnik inicjatyw społecznych, autor książek i raportów badawczych oraz wykładowca WSGE.

Główną intencją spotkania była analiza aktualnych problemów w obszarze doręczeń pocztowych oraz próba wypracowania wspólnych propozycji ich rozwiązania. Jak stwierdził Maciej Lisowski, Dyrektor Fundacji LEX NOSTRA, istnieje pewien rozdźwięk pomiędzy celami działania operatora wyznaczonego, którym jest dziś Poczta Polska S.A., a operatorów prywatnych. Nie jest to jednak, jego zdaniem, wyłącznie problem tytułowych „misji” i „komercji”, bowiem kwestia doręczeń przesyłek – szczególnie sądowych i prokuratorskich – jest niezwykle istotna nie tylko z punktu widzenia funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, ale też życia codziennego obywateli. Jak podkreślił Lisowski, w przypadku tych ostatnich wszelkie opóźnienia lub utrudnienia w odbiorze urzędowej korespondencji często bezpośrednio przekładają się na jakość dalszego życia, sytuację finansową czy wręcz zaburzenia w konstytucyjnie gwarantowanej równości wobec prawa.

Według Prezesa Rafała Zgorzelskiego, działalność prywatnych operatorów pocztowych skupia się nie tylko na stronie komercyjnej, lecz również na aspekcie misyjnym, który polega na wprowadzaniu nowych rozwiązań systemowych i technologicznych w obszarze doręczeń w celu budowania pozycji cywilizacyjnej i ekonomicznej Państwa Polskiego. Z drugiej strony, nie można oczekiwać od Poczty Polskiej S.A. – jak mówił – „działalności filantropijnej”, bowiem głównym celem każdej spółki, także Spółki Skarbu Państwa, jest wypracowywanie zysku, tworzenie miejsc pracy oraz realizacja określonych zadań. Z punktu widzenia konsumenta najważniejsza jest jednak prawo wyboru, a więc możliwość skorzystania z usług dowolnego operatora świadczącego usługi doręczeniowe.

Rzecznik Prasowy PGP S.A. Wojciech Kądziołka podzielił pogląd Prezesa Zgorzelskiego na temat znaczenia błyskawicznie postępującej rewolucji technologicznej dla funkcjonowania systemu doręczeń, podkreślając jednocześnie, że operatorzy niepubliczni jako jedne z najważniejszych zadań stawiają przed sobą wprowadzanie nowoczesnych rozwiązań w obszarze pocztowym nie tylko w celu poprawy poziomu komercyjnych korzyści, ale przede wszystkim by aktywnie budować stabilną gospodarkę i wspierać rozwój cywilizacyjny kraju. Rzecznik zwrócił jednak uwagę uczestników na niekorzystne skutki utrzymywania przez Państwo sztucznego monopolu pocztowego poprzez – między innymi – faworyzowanie podatkowe instytucji pełniącej rolę operatora wyznaczonego.

Natomiast według Janusza Janka istotne jest porozumienie pomiędzy podmiotami realizującymi doręczenia pocztowe. Do jego zawarcia niezbędna jest jednak wola wszystkich stron, tymczasem – jak twierdzi – ze strony operatora wyznaczonego woli tej najwyraźniej zabrakło, co może wynikać z do niedawna monopolistycznej pozycji Poczty Polskiej S.A. Dyrektor Jank podkreślił jednak, że operatorzy niepubliczni cały czas są otwarci na takie porozumienie i uważają je za niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania systemu.

Pogląd ten podzielił Wiesław Klimaszewski, zwracając jednocześnie uwagę na fakt, że nawiązanie współpracy jest niestety utrudnione ze względu na aktualne ustawodawstwo określające formę funkcjonowania operatora wyznaczonego oraz regulacje prawne dotyczące sposobu traktowania przez wymiar sprawiedliwości i instytucje państwowe sposobu oraz konsekwencji doręczania przesyłek urzędowych.

Na zakończenie debaty uczestnicy przedstawili konkretne rekomendacje wynikające z przeprowadzonej dyskusji, dokonanych analiz oraz zagadnień poruszonych przez obserwatorów spotkania. Wśród nich pojawiły się między innymi:

– konieczność zaangażowania przedstawicieli operatora wyznaczonego w dyskusję o kondycji systemu doręczeń pocztowych oraz współpracy Poczty Polskiej S.A. i operatorów prywatnych w zakresie wypracowania sprawnego modelu doręczeń z postawieniem na pierwszym planie potrzeb obywateli;

– konieczność przeprowadzenia fachowej nowelizacji prawa pocztowego w sposób taki, aby odpowiadało ono na aktualne potrzeby rynku oraz było w pełni zgodne z modelem ogólnoeuropejskim i obowiązującymi na świecie trendami;

– konieczność zaangażowania czynników oddolnych – organizacji społecznych oraz inicjatyw obywatelskich – w pracę na rzecz zmiany sposobu postrzegania wizerunku operatorów niepublicznych przez operatorów wyznaczonych oraz ogół społeczeństwa;

– konieczność wypracowania modelu doręczeń z jednej strony umożliwiającego obywatelowi swobodny wybór operatora pocztowego, któremu powierzy doręczenie korespondencji do adresata: bez obawy o konsekwencje z tego wyboru wynikające; z drugiej strony – modelu, w którym odbiorca będzie miał gwarancję bezpiecznego, terminowego i wygodnego odbioru przesyłki niezależnie od jej doręczyciela;

Środowa debata w siedzibie Wyższej Szkoły Gospodarki Euroregionalnej była pierwszą z debat dotyczących doręczeń pocztowych. Planowane jest już kolejne spotkanie.

Komornikiem w dziecko

Komornikiem w dziecko

Kiedy mówimy o pomocy dzieciom, zwykle mamy na myśli dzieci chore, opuszczone, niepełnosprawne czy z domów dziecka. Zajmują się nimi niezliczone fundacje i organizacje społeczne, choć tej pomocy i tak wciąż jest za mało. Istnieje jednak kategoria problemów, którymi nie zajmuje się w zasadzie nikt – to zadłużenie i kłopoty prawne, w które dzieci wpadły z winy dorosłych.

Może się wydawać, że nadmierne długi oraz prawne tarapaty, są domeną głównie dorosłych i – zazwyczaj – nieodpowiedzialnych ludzi. To prawda, ale nierzadko najbardziej cierpią przez to dzieci, które niestety same nie potrafią poradzić sobie z tego rodzaju problemami. Kilku- czy kilkunastoletni człowiek nie ma pojęcia o przepisach, nie potrafi rozmawiać z komornikiem, nie potrafi bronić się przed sądem, a często nawet nie potrafi zrozumieć dlaczego znalazł się nagle w krytycznej sytuacji. Tym dzieciom także trzeba pomóc i to szybko. Inaczej już na starcie w dorosłość będą po prostu „przegrane” i to nie z ich winy…

Dom Karoliny

W lutym tego roku omal nie doszło do skandalicznej licytacji komorniczej. Trzynastoletnia Karolina odziedziczyła w spadku po zmarłym ojcu drewnianą chałupę i 20 tysięcy złotych długu. Jak to możliwe? Niestety, sprawa jest prosta – kiedy nie ma testamentu i sprawy spadkowej dziedziczy się po zmarłym wszystko automatycznie: wbrew dość powszechnemu przekonaniu w skład masy spadkowej wchodzi nie tylko majątek, lecz także zadłużenie. I nie ma żadnego znaczenia, czy osoba dziedzicząca jest pełnoletnia i czy ma jakąkolwiek świadomość tego, z czego składa się spadek. Karolina właśnie w ten sposób przejęła skromny domek po tacie. W tym konkretnym przypadku z samym długiem było wprawdzie nieco inaczej, ale problem i tak pozostał ten sam.

Otóż ojciec Karoliny zmarł za granicą. Aby jego ciało mogło spocząć w kraju, trzeba było najpierw sprowadzić je do Polski, co jest dość kosztowną operacją. Karolina i jej mama taką kwotą oczywiście nie dysponowały, znalazła się jednak ciotka, która zgodziła się za transport zapłacić. O szczęściu trudno tu mówić, bowiem 20 tysięcy złotych – czyli koszt sprowadzenia ciała – było tylko pożyczką, a że to właśnie Karolina była spadkobierczynią ojca, dług ten stał się jej długiem.

Ciotka nie zgodziła się na umorzenie wierzytelności, a sąd – całkowicie zgodnie z obowiązującym prawem! – nakazał trzynastoletniej dziewczynie jej spłatę. Rzecz jasna, ani Karolina, ani jej mama takich pieniędzy nie miały. Nie miały zresztą żadnego majątku, z którego można było pokryć zobowiązanie. Pozostała zatem tylko jedna droga: komornicze przejęcie i licytacja drewnianej chałupki.

Tej sytuacji można byłoby uniknąć, gdyby Sąd poinformował mamę Karoliny, że może w imieniu niepełnoletniej córki odmówić przyjęcia spadku. Nie zrobił tego jednak. „Wygląda na to, że wolał zadbać o zajęcie dla komornika niż o los biednej rodziny” – mówi Piotr Sawicki, autor wstrząsającego reportażu na ten temat wyemitowanego w telewizji TTV.

Historia Karoliny ostatecznie skończyła się pozytywnie. Fundacja LEX NOSTRA przeprowadziła zbiórkę datków przeznaczonych na pokrycie ponad dwudziestotysięcznego długu. Człowiekiem o bardzo wielkim sercu okazał się znany piosenkarz Zbigniew Wodecki, który podarował Karolinie dwadzieścia tysięcy złotych (informacja o tym fakcie to moja samowola, bo pana Zbigniewa nie interesował rozgłos!) Gdyby jednak tak się nie stało, matka i córka, która w niczym nie zawiniła, musiałyby zmierzyć się z tragedią bezdomności…

Niech mi Pan pomoże…

W 2007 roku dziadek Kacpra zaciągnął kredyt w wysokości ponad 20 tysięcy złotych, próbując w ten sposób spłacić inne długi. Przez jakiś czas faktycznie spłacał raty pożyczki, jednak zanim zmarł, nie zdążył uregulować całości zobowiązania. Mama Kacpra odmówiła przyjęcia spadku, w związku z czym – co jest naturalnym postępowaniem w tego typu sytuacjach – przeszedł on na kolejnego spadkobiercę czyli 9-letniego Kacpra. Warszawski sąd uznał, że w związku z tym chłopczyk musi spłacić prawie 18 tysięcy pozostałego po dziadku długu!

Choć mama w swoim imieniu odrzuciła spadek, nie odmówiła jego przyjęcia w imieniu swojego dziecka. Najprawdopodobniej w ogóle nie wiedziała, że może to zrobić, zaś sąd nie raczył jej o tym poinformować. Tym sposobem mały chłopiec stał się posiadaczem potężnego długu, którego przecież w żaden sposób nie jest w stanie spłacić. Co więcej, nie są w stanie zrobić tego również jego rodzice, bo po prostu są biedni. A trzeba pamiętać, że z każdym dniem odsetki zwiększają kwotę zadłużenia…

W desperacji Kacper napisał list do rzecznika praw dziecka. „Proszę, niech mi Pan pomoże” – to dramatyczny apel dziecka, które przez beztroskę dorosłych znalazło się w sytuacji niemal bez wyjścia. W sytuacji, przez którą nie ma szans na normalne dzieciństwo i bezpieczny start w dorosłość.

Bagaż mimo woli

Historie takie, jak Karoliny czy Kacpra, można mnożyć prawie w nieskończoność. Polskie prawo spadkowe jest w gruncie rzeczy dość logiczne, trudno jednak wymagać od przeciętnego dorosłego jego gruntownej znajomości. A co dopiero od dziecka!

Problem w tym, że większość sądów, choć posiada odpowiednie „furtki”, w sprawach spadkowych rzadko poświęca uwagę towarzyszącym im okolicznościom – nie mówiąc już o tym, że nie zadaje sobie trudu informowania spadkobierców (szczególnie nieletnich) o przysługującym im prawie do odrzucenia spadku. W konsekwencji dzieci dziedziczą długi dorosłych, a kiedy wierzyciele zaczynają kategorycznie domagać się ich spłaty, na arenę wkraczają komornicy.

Tu pojawia się kolejny problem, bo – co zresztą jest tajemnicą poliszynela – komornik, pomimo istotnych wysiłków Krajowej Rady Komorniczej w kierunku zmiany, postrzegany jest raczej jako bezduszny egzekutor, aniżeli specjalista od rozwiązywania problemów z zadłużeniem. Jest tak oczywiście nie bez powodu, bowiem zarówno wszechobecne „plotki”, jak i liczne zweryfikowane doniesienia medialne jednoznacznie potwierdzają, że przytłaczająca większość komorników na pierwszym planie stawia uzyskanie od dłużnika majątku na pokrycie kosztów egzekucji, w drugiej kolejności walczy do upadłego o odzyskanie wierzytelności, a dopiero na szarym końcu – jeśli w ogóle – bierze pod uwagę sytuację życiową dłużnika, nie mówiąc już o okolicznościach powstania długu. Słowem, walka z komornikiem przypomina trochę donkiszotowską walkę z wiatrakami: z góry skazaną na niepowodzenie. A skoro jest tak w przypadku dorosłych, to tym bardziej dotyczy to też dzieci – szczególnie, że te ostatnie często pochodzą z rodzin bardzo biednych, nieraz także rozbitych lub nawet, niestety, dysfunkcyjnych…

Taki „bagaż mimo woli” to wielka tragedia. Dziecko obarczone niezawinionymi długami zwykle nie ma żadnej możliwości obrony i jest z góry skazane na serię życiowych niepowodzeń. Przeważnie nie ma z czego spłacić zadłużenia, nie jest w stanie bronić się przed komornikiem, negocjować z wierzycielami, czy walczyć o swoje prawa przed sądem. Konieczna jest więc profesjonalna pomoc, ale ta także kosztuje. Czasem prawnicy decydują się poprowadzić sprawę pro bono, jednak trudno oczekiwać, by zajmowali się tylko takimi sytuacjami – a tych niestety nie brakuje.

Brakuje za to organizacji, które w ramach działań na rzecz dzieci zajmują się takimi problemami. Dlatego Fundacja LEX NOSTRA postanowiła prowadzić stałą zbiórkę darowizn z przeznaczeniem na ten cel – można je wpłacać na specjalne konto bankowe uruchomione przez Fundację LEX NOSTRA o nr – 16 1090 1030 0000 0001 1855 1374.

Wszelkie dodatkowe informacje dostępne są na stronie internetowej Fundacji – www.fundacja.lexnostra.pl lub pod numerem telefonu 22 412 70 02.

Warto pomóc tym, którzy dopiero zaczynają swoje życie…

Maciej Lisowski